Przepraszam za brak opowiadania w tamten poniedziałek, ale miałam sprawy rodzinne.
Gdzieś ją już widziałam. Moje myśli orzekły to jednogłośnie. To chyba ona. Kobieta z moim naszyjnikiem, którą widziałam w bibliotece. Jednak nie byłam pewna. Wszystko działo się zbyt szybko.
- Witaj słonko. Jak dobrze, że już wstałaś Jestem Myllis.- Przedstawiła się po czym usiadła na łóżku. Przez chwile ją obserwowałam. Tak, to ona.
- Gdzie ja jestem?- Spytałam się raz patrząc na Myllis, a raz na Nathaniela.
- Musiałaś do mnie trafić z przyczyn bezpieczeństwa.- Po chwili starsza kobieta wstała i zaczęła kierować się w stronę drzwi.
- Czy chodzi o te zwierzęta?- Spytałam się Nathana patrząc mu prosto w oczy, on jednak odwrócił wzrok i spojrzał na Myllis. Kobieta kiwnęła głową.
O co tu chodzi?!
***
- Masz przebież się i przyjdź.- W tym samym momencie chłopak rzucił mi ubrania.
Dopiero przed chwilą zauważyłam, że jestem w koszuli nocnej. Poczułam się niezręcznie.
W końcu mogłam wyjść z pokoju. Szłam krótki korytarzem, który zakończony był przytulnym salonie. Na sofie siedział Nathaniel, który wskazywał mi abym usiadła obok niego. Tak więc zrobiłam.
- To chyba twoje.- Myllis podała mi wisiorek. Byl w nienagannym stanie, jednak napis na wierzchu dalej był niewyraźny.
- Dziękuję. Nie wyobraża sobie Pani jak jest dla minie strasznie ważny. A gdzie go pani znalazła?- Zapytałam zaciekawiona.
- Byłam na spacerze obok lasu i nagle zauważyłam coś świecącego. To był twój naszyjnik. Pomyślałam, że wezmę go do domu i popytam o właściciela. Nathaniel powiedział, że widział jak go nosiłaś.- Myllis od razu zauważyła, że stałam się bardzo szczęśliwa i próbowała to wykorzystać.
- Jeszcze raz bardzo Pani dziękuję.
- Powiedz proszę, czemu jest dla ciebie tak bardzo ważny?- Po chwili kobieta usiadła na fotelu obok, czekając na moją odpowiedź.
- Znalazłam go nie dawno w pudłach na strychu razem z fotografiami. Tak myślę, że ten wisiorek może być kogoś z mojej rodziny...- Myllis zbladła, a Nathan zaczął się denerwować.
- Mówiłaś wcześniej o tych zwierzętach. Chcesz poznać prawdę?- Nagle moją wypowiedź o naszyjniku przerwał Nathaniel. Zmienił temat. Podejrzane.
- Chyba tak.- Powiedziałam obserwując oboje.
- Otóż to nie są zwierzęta. To są Cyrkonii.
- Czym są ci Cyrkonii?- Moje myśli nie mogły się pozbierać, jednak byłam gotowa na najgorsze.
- Są to ludzie, którzy mogą przemieniać się w Rkenów, czyli te bestie.- Powoli wszystko stawało się jasne, lecz Nathaniel nie był pewny czy opowiadać dalej.
- Skąd oni są i czemu chcą mnie zabić?- W końcu mogłam znać prawdę, wiedziałam, że on o wszystkim wie. Trudniej tylko było ją z niego wyciągnąć.
- Oni nie są stąd. Pochodzą z innego świata w którym rządzą Cyrkonii i ich władca Ksertos.
- No ale dlaczego chcą mnie zabić?!- Byłam zniecierpliwiona.
Nathaniel spojrzał błagająco na Myllis. W tym samym czasie odwróciłam wzrok w jej stronę i czekałam na odpowiedź...
Bajooo //Lunly

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz