Po chwili odezwałam się do niego.
-Widziałam Cię w lesie ,kiedy brałeś sowę na ręce.-powiedziałam.
-Jak... jak mnie tam znalazłaś?-powiedział powoli podchodząc.
-Siedziałam na sali na lekcji ,zauważyłam ,że ktoś idzie do lasu ,więc wyszłam z sali pod pretekstem ,że idę do łazienki ,śledziłam się.-powiedziałam jak najszybciej.
On odwrócił się w stronę pustego okna bez szyb i oparł ręce o parapet.Powoli odchodziłam w stronę schodów.Stawiając krok na jednym ze schodków usłyszałam wołanie.Był to głos Linzzie.Pobiegłam jak najszybciej w stronę korytarzu.
-Gdzie ty byłaś? Chodź już do pokoju ,bo dyrektorka na nas obydwie wściekła ,że chodzimy po szkole o tak późnej godzinie.-powiedziała Linzzie.
Obejrzała się za mnie ,po czym ja się odwróciłam.Zauważyłyśmy wychodzącego zza drzwi Drake'a i idącego w drugą stronę korytarza.
-No rusz się ,biegiem!-powiedziała Linzzie ,ciągnąc mnie za rękę w stronę schodów.Kiedy byłyśmy już na końcu korytarza ,na schodach stała dyrektorka.Mimo to ,że chodziłyśmy po szkole o tak późnej godzinie ,pani dyrektor miała spokojną i opanowaną minę ,jakby nic się nie stało.
-Dziewczęta ,wiecie która to już godzina ,że chodzicie po szkole?
Spojrzałyśmy na zegarek przyczepiony obok schodów.
-Pierwsza... w nocy... -powiedziałyśmy razem w tym samym momencie.
-Właśnie ,więc proszę za mną do mojego gabinetu.-powiedziała dyrektorka.
Szłyśmy schodami za nią i sprzeczałyśmy się po cichu.
-To twoja wina.-powiedziała Linzzie.
-Moja? Nie musiałaś mnie wcale szukać!-powiedziałam.
-Nie musiałabym ,jakbyś tak ciągle nie znikała i nie chodziła po całej szkole!-powiedziała.
-Mam swoje powody!-powiedziałam
-Tak ,a niby jakie!?-powiedziała Linzzie.
Sprzeczka stopniowo przerastała w głośną kłótnię.Aż dyrektorka nas uspokoiła.
-Dziewczyny ,ciszej sprzeczać to się możecie ,ale nie na schodach ,uspokłójcie się wreszcie!-powiedziała głośno dyrektorka.
Szłyśmy dalej bez słowa w stronę gabinetu dyrektorki.
Do następnego piątku.Bajoo...
/Mirtissii
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz