sobota, 4 kwietnia 2015

Poza światem: Rozdział 2; Op. 5

Zapadła cisza. No fajnie.- Pomyślałam. Byłam już na tyle wkurzona, że jeszcze chwila i bym wybuchła. Ale tego nie zrobiłam. Nie miałam już sił do rozmowy... i do ludzi. Wyszłam.
- Gdzie ty idziesz?!- Krzyknął za mną Nathaniel.
- A jak ci się może wydawać?! Idę do domu! Zostawiłam matkę samą, mogło jej się coś stać.- Nasza rozmowa, a raczej kłótnia wyniosła się na zewnątrz.
- Nic jej nie jest.
- Skąd ty możesz wiedzieć?!- Krzyknęłam. Po mojej twarzy polały się łzy. Miałam go dość, szłam jak najdalej przed siebie.
- Przewidziałabyś to!- Krzykną, a ja znieruchomiałam. 
- Co?!

***
Wróciłam do domu. O dziwo mama nie była na mnie zła, najwidoczniej rozmawiała z nią Myllis. Wszystko wydawało się zbyt dziwne. Chciałam powrócić do mojego dawnego życia, ale czy jeszcze mogę?
Następnego dnia poszłam do szkoły. Nie chciałam siedzieć bezczynnie w domu, jak mi proponowała mama. 
- Witaj Myriam, dawno cie tu nie widziałam.- Powiedziała Alice z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Ja też się bardzo cieszę z naszego spotkania.- Usiadłyśmy obie do ławki czekając na nauczyciela. Zaczynała się lekcja historii.
Do klasy wszedł, jak zwykle, nienaganny Frazowki. Powolnym krokiem podszedł do biurka.
- O! Panna Turner w końcu zaszczycila nas swoją obecnością.- Po chwili staną i wpatrywał się we mnie przez swoje wielkie okulary. 
Coś było nie tak. On był inny. Czy coś się stało podczas mojej nieobecności?! Nagle drzwi się otworzyły, a do klasy wszedł chłopak.
 Nie tylko nie on!
To był Nathaniel.
- Przepraszam za spóźnienie profesorze.- On też zaczął się mi przyglądać.
Byłam przerażona. 
- Poznaj naszego nowego kolegę Nathaniela. Przeprowadził się tu kilka dni temu.- Alice była zadowolona. Uśmiechała się od ucha do ucha, jednak po chwili zbladła. 
- Myriam wszystko dobrze?- Była zdenerwowana. Ja również.
- Nie dobrze mi.- Powiedziałam z pośpiechem i jak najszybciej wybiegłam z sali kierując się do łazienki.
Wymiotowałam, no świetnie. Znowu jest zemną coś nie tak. Podeszłam do lustra. Wyglądałam dziwnie, znacznie dziwnie. Byłam strasznie blada, a nawet można powiedzieć, że szara. Moje włosy były bladsze. W moim ciele zachodziły dziwne zmiany z którymi nie umiałam sobie poradzić. 
Wyszłam na korytarz, z trudem szłam. Oparłam się o najbliższą ścianę i usiadłam.
- Wszystko dobrze?- Nagle podszedł do mnie Nathan i usiadł obok mnie.
- Nie...- Patrzyłam w duże okna ukazujące boisko szkolne. Wszystko było inne. Moje całe życie stawało się inne.- Mógłbyś mi wytłumaczyć dlaczego zacząłeś chodzić do tej samej klasy co ja i dlaczego mnie prześladujesz?
- Nie prześladuję cię, ja cię chronię. Musisz to zrozumieć.- Po woli wstał i spojrzał na mnie.
- Czy w szkole grozi mi niebezpieczeństwo?- Spytałam licząc, że zaprzeczy.
- Musisz uważać na tego nauczyciela od historii, on jest niebezpieczny.
- Co? Jak to Frazowski jest niebezpieczny? Dlaczego?- Wszystko zaczęło mnie przytłaczać.
- Musisz mi zaufać.- Podał mi rękę i pomógł mi wstać.
- Chodź, zaprowadzę cię do domu.
- Poczekaj chwile.- Podeszłam do okna. Ku mojemu zdziwieniu za oknem pojawiła się tajemnicza postać dziewczyny. Pokazywała mi postać leżącą znacznie dalej od niej.
Całe ręce miała we krwi. Coś się stało, na pewno. Nathaniel się mi dziwnie przyglądał, kiedy się cofałam do ściany.
- Co ty chcesz zrobić?- Spytał jakby bał się, że zrobię jakąś głupotę i chyba miał rację.
- Zaraz się przekonasz.- Pobiegłam w stronę okna rozbijając je na małe kawałeczki. 
Byłam już po drugiej stronie, gdy dziewczyna zaczęła pochylać się nad leżącymi zwłokami. Pobiegłam jak najszybciej się dało. Gdy dotarłam na miejsce doznałam szoku. To była Pani Ring.
- Czy ona nie...
- Nie żyje.- Oznajmił Nathan, sprawdzając puls.
- Co się stało?- Zaczęły krzyczeć osoby stojące przy rozbitym szkle.
- Co teraz zrobimy?- Spytałam Nata.
- Nie wiem.- Powiedział, po czym wstał i spojrzał na uczniów biegnących w naszą stronę.


Wesołych Świąt i smacznego jajka
Życzy Mirtissii i Lunlly :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz