piątek, 9 stycznia 2015

Dwie Twarze: rozdział 1; Op. 3

 Wyszłyśmy z lasu i wreszcie mogłam odetchnąć z ulgą, ale nadal jakaś myśl nie dawała mi spokoju. Zastanawiałam się jaki w ogóle normalny człowiek mógłby mieszkać w takim lesie. Zastanawiał mnie napotkany przez nas w lesie wilk. Nie mogłam zrozumieć, czemu babcia kazała mnie zabrać z domu. Wchodziłyśmy do dużego budynku, było tam bardzo dużo osób ,których nie znałam.
- Proszę pani, tak właściwie gdzie ja jestem?!
- Najpierw chodźmy na górę.
Wchodziłyśmy po strasznie długich schodach. Miałam wrażenie, że znowu wchodzę na tą samą górę obok lasu. Weszłyśmy do jakiegoś pokoju i było tam duże, ciemne biurko i fotel. Przypominało mi to gabinet, czy coś takiego. Usiadłam na krześle na przeciwko biurka i zaczęłam znowu się któryś tam raz pytać o to samo, bo ciągle nie mogłam tego znieść, że nikt mi nic nie chce powiedzieć co się dzieje i o niczym tak właściwie nie wiem.




- Gdzie jestem?!
- Tak właściwie Kate, to jest szkoła.
- Ja mam już przecież szkołę w San Francisco, po co mi jeszcze jedna?
- To nie jest zwykła szkoła. Ona jest dla wyjątkowych ludzi, takich jak ty.
- Takich jak ja? Ale, o co chodzi?
- To jest szkoła... Magii.
- Co?! Pani kłamie...
- Udowodnię ci to!
Nagle zaczęła grzebać po szufladach i półkach. Wyjęła z szuflady, jak dla mnie przypominający kolorowy patyk, a z półki dużą książkę, która była strasznie zakurzona. Zdmuchnęła kurz i zaczęła szukać czegoś po stronach książki. Nagle znalazła coś na którejś ze stron. Wzięła do reki ten niby kolorowy patyk i zaczęła dziwnie nim wymachiwać mówiąc, jakieś słowa.



 Nagle...Buch i pojawił się na podłodze zielony dywan.
- Dobra... Co to miało być?...
- Dywan.
- Ale skąd on tu...
Wyczarowałam, a teraz mi wierzysz?
- Nooooo...
Więc teraz będziesz się uczyć w tej szkole. Aa i mam na imię Grece, ale mów do mnie pani dyrektor. Zaprowadzę cie do twojego pokoju i dostaniesz plan lekcji jakie będziesz mieć codziennie, ale wszystkie rzeczy uzgodnimy jutro.
Wychodziłam już z pokoju z panią dyrektorką i dała mi klucze do mojego pokoju, zaprowadzając mnie tam.
- Kate zapomniałam ci powiedzieć.
- Co?
- Masz współlokatorkę...
Stanęłam pod drzwiami, ale bałam się wejść, bo myślałam kto jest moją współlokatorką, jaka jest i czy w ogóle mnie polubi. Bałam się otworzyć i stałam tak pod drzwiami około 10 minut, ale się odważyłam i otworzyłam drzwi kluczykiem.





 Jeśli chcesz się dowiedzie więcej, to zapraszam do obserwowania bloga.

                                                /Mirtissii

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz