poniedziałek, 22 grudnia 2014

Poza światem: Rozdział 1; Opowiadanie 1 -Część 2/2


   - Często się tak spóźniasz na lekcje?- spytałam, zaraz po tym jak Alice zaproponowała mi oprowadzenie po szkole.
   - Tak, prawie zawsze, a w szczególności na historię.- Opowiedziała z lekką pogardzą.
   - Nie lubisz historii, czy nauczyciela?
   - Jedno i drugie. Frazowski jest dziwny.- Podsumowała Alice, prowadząc mnie na drugie piętro.
   - Zauważyłam, dziwnie się na mnie patrzył. Nie wiesz może dlaczego?- Spytałam zaciekawiona.
   - Też to zauważyłam, podejrzana sprawa.- Dziewczyna się nagle zamyśliła, po czym kazała mi stanąć. 
   - O co chodzi?- Spytałam ją szeptem.
   - Słyszysz? Pani Ring rozmawia z Frazowskim.- Szepnęła, po czym delikatnymi krokami przybliżała się do końca ściany.
   - O czym rozmawiają?
   - Nic nie słychać, spróbuję się jeszcze przybliżyć, a ty stój na czatach.- Powiedziała Alice, a ja cofnęłam się do schodów, pilnując, czy ktoś nie idzie.

   Niestety rozmowa nauczycieli przeniosła się do pokoju nauczycielskiego. Lecz w tym samym czasie nauczyciel w-f szedł w nasza stronę.
   - Myriam spadamy! Edwin tu idzie!- Szepnęła do mnie Alice.
   Pobiegłyśmy po schodach z prędkością światła, niechybnie wpadając na jakiegoś chłopaka.
   - Kurde, Matthwe!- Oburzyła się dziewczyna wstając z podłogi.
   - Ej, dziewczyny, nic wam nic jest?- Widać było, że Matthew był bardzo roztargniony i zdenerwowany.
   - Z nami dobrze, ale mógłbyś patrzeć pod nogi!- Krzyknęła na niego z gniewem.
   - Przepraszam, że się wtrącę, ale to co niosłeś się rozwaliło.- Patrzył na mnie ze strachem, gdy spojrzał na ziemie, myślałam, że umrze na zawal.
   Najwyraźniej był to puchar lub jakaś ważna statuetka. Gdy zauważyłam Pana Edwina na schodach, rzuciłam się na pomoc chłopakowi.

   - Co się tu dzieję?- Spytał nauczyciel krzyżując ręce na piersi.
   - Nic!- Odpowiedzieli jednocześnie Alice i Matthew.
   - Co chowasz tam z tyłu?- Zwrócił się do chłopaka z gniewnym wzrokiem.
   - Nic, zupełnie nic.- Odpowiedział, uśmiechając się do w-fisty. 
   Nagle podszedł do chłopaka i zabrał to co pozostało ze stłuczonej rzeczy. Nauczyciel oniemiał. W ręce trzymał statuetkę z mistrzostw koszykówki. Jego wzrok był skierowany na nas, gdyby jego oczy mogły zabijać to bylibyśmy martwi.
   - No panie kapitanie, to masz przechlapane.- Powiedziała Alice z niecnym uśmieszkiem na ustach.
   Chciała już pójść, gdy Pan Edwin ją zatrzymał.
- Nikt stąd nie pójdzie, dopóki nie wyjaśnimy sobie paru rzeczy.
   W tedy zaczęła się kłótnia. Matthew zaczął obwiniać Alice, a ona jego. Ja tylko się im przyglądałam, nawet nie próbując się wtrącać. Nauczyciel postanowił ukarać nas wszystkich i za karę musieliśmy po lekcjach sprzątać boisko. 
   
   Nie zajęło nam to dużo czasu i po godzinie skończyliśmy. Zapadał zmrok, a ja musiałam zabrać wszystko z szafki szkolnej. W tedy dostałam bólu głowy i upadłam na ziemie. Wszędzie bylo ciemno, a ja słyszałam tylko te słowa:

,, Nie ma się czego bać"





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz