Przekręciłam klamkę, otworzyłam drzwi od mojego pokoju i...
Zobaczyłam siedzącą na fotelu i czytającą magazyn rudowłosą dziewczynę z czarnymi okularami.
- Hej, jestem twoją współlokatorką.- Powiedziała dziewczyna.
- H...ej..., jak się nazywasz?
- Linzzie Greaid, a ty?
- Kate Reaymoss.
- Jesteś tu nowa?
- Tak...
- No to muszę Cię oprowadzić po szkole.- Wypowiedziała stanowczo.
Zaczęłam najpierw rozpakowywać swoje rzeczy, na moim łóżku i wszystkie włożyłam do mojej szafy. Byłam strasznie zmęczona, nie chciałam iść z Linzzie, ale błagała strasznie i nie mogłam wtedy jej odmówić. Widać po jej charakterze, że była lekko stuknięta, ale i tak ją lubiłam. Wyszłyśmy z pokoju na korytarz, nikogo tam nie było ani nawet na dworze.
Szkoła wydawała mi się nieco opustoszała. Szłyśmy w stronę drugiego korytarzu. Aż tu nagle... Dzyńńńń... Zadzwonił szkolny dzwonek oznaczający koniec dzisiejszych lekcji. Z wielkiej sali nagle wybiegło z tysiąc osób (przynajmniej ja tak przypuszczałam). Szybko Linzzie mnie odciągnęła od szalejącego tłumu. Uciekłyśmy do szkolnej łazienki przed tłumem. Wzdychałam ciężko z ulgą.
- Co to było?-zapytałam.
- Uczniowie tej szkoły, widać dyrektorka dzisiaj w wielkiej sali przemawiała.
- To tak zawsze taki tłum biegnie?
- Mówiłam jak tylko dyrektorka przemawia w wielkiej sali.
- Teraz to ja zrozumiałam.
Oprowadzała mnie tak po szkole z jakieś dwie godziny. Była ogromna. Czułam się tak nieswojo i obco w tej szkole. Nikt mnie w ogóle nie znał i ja też nikogo więcej nie znałam.
Wróciłyśmy po kolacji bardzo późno. Miałam ochotę spać, była okropnie zmęczona. Położyłam się na moim łóżku i zasnęłam. Śniła mi się ta sama kobieca twarz. To mogłoby być nawet moim wspomnieniem, ale i tak go nie pamiętam.
Trochę krótkie, ale mam nadzieję, że się podoba.
/Mirtissii

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz