Obudziłam się
wcześnie rano.Linzzie jeszcze spała.Ubrałam się i wyszłam na
śniadanie.Nie musiałam chodzić na lekcje przez dwa dni od
powrotu.Jeszcze dzisiaj musiałam za to pójść do pani dyrektor po plan
lekcji.Pobiegłam do niej po dłuugich schodach.
Weszłam do jej gabinetu.
-Dzień dobry pani dyrektor.-powiedziałam
-Dzień dobry.Przyszłaś po plan lekcji ,a więc tak...
Wyciągnęła okulary z szafki i zaczęła sprawdzać czy to dobry plan.
-Aaa ,to ten ,proszę.
-Dziękuję.
Wyszłam z gabinetu czytając plan.Nie patrzyłam nawet przed siebie.
Nagle ,przez przypadek na korytarzu weszłam w jakąś dziewczynę i jej dwie kumpele.
-Oj.-powiedziałam cichym głosem.
-Patrz ,jak chodzisz pajacu.-ze złością wykrzyknęła dziewczyna.
Odeszłam szybko i pobiegłam w stronę mojego pokoju.A te wredne dziewczyny śmiały się ze mnie.Weszłam spokojnie do pokoju ,jakby się nic nie stało.
-Linzzie ,znasz może wredną blądynkę ,która chodzi do tej szkoły?
-A chodziła ze swoimi kumpelami?
-No tak..
-To znam ją.Nazywa się Ambri Goldy ,ale mówią na nią Amber.Taka z niej lalaunia.
Mnie uważa za dziwadło.Raczej nikt ją nie lubi ,tylko może jej kumpele i niektórzy kolesie.
-Spotkałam ją na korytarzu i wpadłam na nią przez przypadek ,bo czytałam mój plan lekcji ,który dostałam od pani dyrektor dzisiaj rano.Nazwała mnie pajacem ,ale co ja niby takiego zrobiłam?
-Ona zawsze taka jest ,już się przyzwyczaiłam do tego by być przez nią nazywana dziwadłem.Ale i tak nie znoszę jak mnie tak nazywa.-wypowiedziała Linzzie.
Ci uczniowie tej szkoły są na prawdę dziwni ,już myślałam ,że nie poradzę sobie tu wśród nich.Ale na szczęście jest Linzzie i pani dyrektor.
Dzisiaj jest trochę krótkie. Do następnego piątku. Bajoo..
/Mirtissii

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz