piątek, 20 lutego 2015

Dwie Twarze: rozdział 2 ;Op 3

Pobiegłam za tym kolesiem ,ale w pewnej chwili jakby zniknął.Wróciłam zdruzgotana do pokoju.Byłam strasznie przestraszona ,zwłaszcza tym co się działo w lesie.Zrozumiałam ,że ta gra się toczy o mnie.Chcą mnie zabić! Czuję ,że to może być mój koniec.to nie wygląda na jakiś żart ,to jest prawdą!





Chwilę moment ,do pokoju wpadła dyrektorka. Była bardzo przestraszona.
-Kate ,nic Ci nie jest? Czemu się tak błąkasz po lesie? Przecież uczniom nie wolno tam wchodzić! - stanowczo wypowiedziała dyrektorka.
-Najpierw niech pani mi coś wytłumaczy.Czemu ten wilk z tym kimś chcą mojej krwi? Czemu ,chca mnie zabić? - dopytywałam.
-Chodź do najpierw do gabinetu.-powiedziała dyrektorka.
Poszłyśmy do jej gabinetu ,usiadłam na krześle i zaczęła opowiadać mi całą historię.








-Kate ,Twój dziadek tak jak i twoja babcia ze strony Twojego ojca byli... wampirami.
Dziadek ,władał pewnym królestwem ,dalekim królestwem.Przygarnął wraz a Twoją babcią dziecko ,chłopca.Ale... wkrótce urodził im się syn ,któremu nadali imię John.Ten drugi natomiast nosił imię Braund ,który był starszy.Po śmierci Twoich dziadków władze miał objąć Twój ojciec.Wszyscy myśleli ,że Braund miał zasiąść na tronie ,ale Twój dziadek wybrał młodszego syna.Ten starszy zapędził Twojego ojca do ciemnych lochów.Ale nie przewidział ,że John będzie umiał się wydostać.Braund przez pewien czas zajął tron.Po ucieczce Twojego ojca ,jemu i Twojej mamie ,która była czarownicą urodziła się córka ,czyli ty.Niedługo ,kiedy skończyłaś już około 1 roku ,Braund dowiedział się ,że John żyje i jako dziedzic z żoną i dzieckiem mógł objąć bezproblemowo władzę.Ale Twój wuj po odnalezieniu Twoich rodziców wywołał wojnę ,poniosło śmierć wielu sojuszników ,którzy stali po stronie Twoich rodziców ,ale niestety wśród nich była też Twoja matka.Twój ojciec musiał Cię jak najszybciej zabrać w bezpieczne miejsce i oddał w Cię w opiekę Twojej babci z ,którą teraz mieszkasz w San Fransisco.On nie mógł zostać ,musiał jak najszybciej sam też się ukryć ,tam gdzie go nie znajdą. No i koniec ,znasz już prawdę.-opowiedziała mi dyrektorka.

-Zawsze myślałam ,że mój ojciec nas zostawił ,że był zwykłym tchórzem.-powiedziałam
-Nie Kate ,on dzielnie walczył ,żeby was uratować... Przyjdź tu jutro ,musisz coś koniecznie zobaczyć.-powiedziała pani dyrektor.
Wracając do pokoju miałam w głowie wiele pytań i myśli dotyczących przeszłości.Czułam ,że to poważna sprawa...






           A więc do piątku. Bajoo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz