Witaj czytelniku naszego bloga. Bardzo się cieszę, że ktoś to czyta (chyba). Bardzo dziękuję i miłego czytania :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Chciałam krzyczeć, lecz straciłam głos. Wszystko działo się tak szybko. Nie wiedziałam co się teraz stanie. Wyglądało jak realistyczna scena z horroru, jednak to było moje życie, całkiem dziwne, ale dalej moje. Po chwili wszystko po czarniało nie widziałam nic. Wszędzie pojawiła się mgła.
Ciemność.
Strach i...
Krzyknęłam. Na szczęście to był tylko sen. Moja rzeczywistość zaczyna mieszać się z koszmarami. Oszalałam. Otworzyłam oczy. Znajdowałam się w białym pokoju. To nie było moje łóżko, ani nie ten pokój w którym zawsze zasypiam i się budzę. To było inne pomieszczenie, całkiem obce. Już całkiem zwariowałam... Gdzie ja jestem?!
Do jasnego pokoju wpadło dzienne światło. Próbowałam zrozumieć całą sytuację, lecz moje myśli błądziły wśród dziwnego koszmaru. Powoli wstałam z łóżka. Z trudem stanęłam na nogach, które telepały się ze strachu. Rozejrzałam się po pokoju. Był mały i skromny, ale ładny. Na przeciwko mnie stały duże drewniane drzwi. Podeszłam do nich. Były masywne, a na dodatek zamknięte. Po chwili usłyszałam jakieś głosy dochodzące z drugiej strony drzwi.
- Coś ty zrobił?! Przecież miałeś się nią opiekować, a nie narażać na śmierć!- Krzyknęła starsza kobieta. Najwyraźniej toczyła się tam nie mała kłótnia.
Chwila, powiedziała "nią".
Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na drzwi, czekając na na odpowiedź drugiej osoby.
- Nie moja wina, że zaatakowały mnie te bestie.- Wkurzył się chłopak, a raczej Nathaniel.
To nie możliwe! On tu jest!
Zaczęłam gwałtownie chodzić w tą i z powrotem. Nagle moją uwagę przykuła masywna, stara szafa. Próbowałam ją otworzyć. Nie dało się. Czy wszystko tutaj musi być zamknięte?! Wkurzyłam się i to ostro. Zaczęłam szarpać za klamkę. Ku mojemu zdziwieniu szafa się otworzyła. Była pusta, lecz na dole stało lekko zakurzone pudełko. Wzięłam je do ręki i odgarnęłam kurz. Przez chwile się wahałam, czy na pewno je otworzyć. Wzięłam głęboki wdech i usiadłam na łóżku.
W pudełku znajdowały się fotografie. Bardzo dobre, osoba które je robiła na pewno się na tym znała. Niestety były to same krajobrazy. Ku mojemu zdziwieniu kilka wydawało mi się znajomych. Na jednym była stacja i przejeżdżający pociąg. Na drugim część lasu w której znajduje się klif. Na trzecim zaś był dom , który gdzieś widziałam, na pewno, lecz moja pamięć ze mną nie współpracowała.
Dlaczego Myriam trafiła do tego pokoju? Czy miała znaleźć pudełko? Co to za dom?!
Po następnego poniedziałku... Bajoo //Lunlyy

jak zawsze świetnie (:
OdpowiedzUsuń