Wychodząc z pomieszczenia miałam dziwne przeczucia.Miałam wrażenie ,jakby coś czaiło się na mnie.Żeby mnie dopaść i zabić.Tak właściwie zastanawiało mnie też to co dyrektorka chciała mi pokazać i kiedy.Na szkolnych korytarzach było zupełnie pusto.W sumie to logiczne ,bo wszyscy siedzą teraz na lekcjach ,tylko ja nie.W ostatniej chwili ,jeszcze zanim otworzyłam drzwi mojego pokoju dobiegła do mnie pani dyrektor.
-Chodź za mną musisz coś szybko zobaczyć ,tylko się nie przestrasz.-powiedziała dyrektorka.
-Ale o co chodzi?!-spytałam.
Nie odpowiedziała mi ,ale pociągnęła mnie mocno za rękę i musiałam za nią pójść.Wchodziłyśmy gdzieś w nieznane części budynku.Przynajmniej dla mnie nieznane.Potem zaczęłyśmy schodzić w dół ,po długich schodach.Kiedy zatrzymałyśmy się dyrektorka rzuciła jakiś czar na tajemnicze drzwi.
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam zaciekawiona.
-To są szkolne lochy.-odpowiedziała pani dyrektor.
Szłyśmy coraz dalej wgłąb ciemnych lochów i zatrzymałyśmy się.Za twardymi i mocnymi kratami ,wyłonił się z ciemności ten sam wilk ,który miał mnie zabić.Był skuty kajdanami.W głębi duszy przestraszyłam się go ,ale nie dałam tego po sobie poznać.Dyrektorka podeszła bliżej i zaczęła z nim rozmawiać.
-Jak wtargnąłeś na teren szkoły?!-zapytała.
-Zapytaj się jej ona wie.-powiedział
Znowu poczułam wtedy strach.
-Przechodziłam sobie przez las.On trzymał jakiś kielich ,który mu dał ktoś dał ,ale nie widziałam twarzy tego kogoś.Schowałam się za krzakami i podsłuchałam ich rozmowę.Ten ktoś rozkazał mu przynieść kielich mojej krwi.Potem ,gdy ten ktoś ,sobie poszedł.Zaczęłam się powoli cofać i nadepnęłam na patyk.Wilk mnie usłyszał i zaczął biec w moją stronę.Zaczęłam uciekać i biegłam w stronę szkoły.Zamknęli wrota ,ale mnie nie zauważyli ,wdrapałam się na lianach po murze i na końcu prawie spadłam.Ale chwycił mnie szybko za rękę ,jakiś uczeń ze szkoły ,który siedział wtedy w sali geograficznej.Ale po chwili zniknął i to tyle.-opowiedziałam.
-On wróci ,znajdzie Cię!-powiedział wilk.
Jak najszybciej poszłyśmy i wróciłyśmy z lochów na jeden z korytarzy.Dyrektorka poszła do swojego gabinetu ,a ja do pokoju.Natomiast zastanawiało mnie to kim był ten ktoś.
Do następnego piątku.Bajoo...
/Mirtissii

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz