-No pokaż ją ,pokaż.-wykrzyknęła z radości Linzzie.
-Dobra ,dobra.-uspokoiłam ją.
Odwinęłam różdżkę z lśniącego materiału.Była ciemno brązowa ,jakby czarna ,z ciemnym fioletowym paskiem i niebieskim lśniącym kryształem na początku ,gdzie się ją trzyma.Linzzie stała jak słóp nawidok różdżki.
-Ło!Nigdy takiej nie widziałam.-oznajmiła ze zdumieniem przyjaciółka.
-Serio? A z resztą ,kiedy mnie nauczysz kilku zaklęć ,tak jak mówiłaś?
-A no tak ,dobra ,zaczynamy.Więc teraz weź do ręki różdżkę ,ja wezmę swoją ,zrób obrót i machnij.Teraz nauczę Cię prostego czaru.Zrób obrót ,machnij i wypowiedz słoea "Wejrmande".-powiedziala Linzzie.
Nagle wymachnęłam czar przez przypadek na nią i zaczęła się unosić do sufitu ,kiedy moją różdżkę skierowałam na nią u trzymałam ją w powietrzu.Nagle ktoś zapukał do drzwi naszego pokoju.Otworzyłam je i przez przypadek upuśiłam Linzzie na podłogę.Przed drzwiami stała pani dyrektor.
-No i co dziewczyny ,jak sobie radzicie?-spytała pani dyrektor.
-No całkiem dobrze.-odpowiedziałam.
-Super.-powiedziała nie wyraźnie Linzzie leżąca twarzą do podłogi i podnosząca kciuk do góry.
-Kate ta róźdżka należała do twojej matki.Ma wielką moc ,pamiętaj o tym.-oznajmiła mi pani dyrektor.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz